niedziela, 2 lutego 2014

o wizycie teściów...

Potrzebuję czegoś słodkiego.
W dużej ilości.
Na odstresowanie się.

Teściowie byli na obiedzie...

Zgodnie z obietnica zaprosiliśmy ich, by poznali wnuczkę. Co prawda miałam większą ochotę na spotkanie z moimi Rodzicami, ale żeby nie było dalszych fochów zaprosiłam teściów...
mama Kuby oczywiście najpierw stwierdziła, że nie przyjdzie, bo nie będzie się nam narzucać. Obrażona cały czas. Wczoraj jednak zmieniła zdanie i zadzwoniła, że jednak będzie.
Zamiast obiadu w rodzinnej atmosferze miałam cykl porad na temat opieki nad noworodkiem. Bo wiecie, po raz pierwszy zostałam mamą i o niczym nie mam pojęcia. Brzdące wychowywali Dziadkowie, a Li przecież pierwsze miesiące spędziła w szpitalu, więc co ja tam mogę wiedzieć...
Skoro Marianka nie płacze to nie powinnam jej brać na ręce, tulić, nosić...
Nie powinna spać z nami w pokoju, bo będzie tak uczepiona mojej spódnicy jak Lilianka...
Karmić dwójki dzieci na raz też nie powinnam, bo wg teściowej Li zabiera Mani to co w pokarmie najcenniejsze...
Argumenty, że kobiecy organizm jest w stanie wyprodukować tyle pokarmu, ile jest potrzebne całkowicie do niej nie docierają...
A już na pewno nie powinnam pozwalać Julii i Mateuszowi by się do siostry zbliżali, bo krzywdę jej zrobią i zarazki na nią przeniosą ( !)

Tak więc od jutra Marianka będzie izolowana.
Będzie leżała cały dzień w swoim łóżeczku.
W pokoju na drugim końcu domu, albo najlepiej na strychu, byśmy czasami nie byli za blisko niej.'I by broń Boże nie przeszła na nią zaraza przeniesiona przez Rodzeństwo!
karmić będę nie na zawołanie, a co 4.5 godziny, żeby tylko jej nie przekarmić.
A na ręce będę brać też tylko podczas karmienia, bo za bardzo rozpieszczę.

Nie, nie demonizuje mojej teściowej.
Po prostu nie miałam ochoty na wcześniejsze odwiedziny, bo wiedziałam jak będą wyglądały i jak się skończą.
Wytykanie błędów i pouczanie jest na porządku dziennym.
Tyle tylko, że teściowa co innego mówi i nam radzi, co innego sama robi, bo Marianki nie chciała z rąk wypuścić...
Ale ona przecież żądnej zarazy na nią nie przeniesie i nie rozpieści...

A ja dalej będę karmić na żądanie, będę nosić, tulić i usypiać na rekach, bo tak mi się podoba. Bo chcę, by moje dziecko czuło się bezpiecznie, by wiedziało, że jestem na każde zawołanie, niezależnie od pory dnia, czy nocy. Będę blisko nie tylko gdy zapłacze, ale i wtedy, gdy leży spokojnie. Będę całować, przytulać, zagadywać.

Bo kocham moje dzieci.
I kocham tą bliskość...

22 komentarze:

  1. Jak myślę o tych "dobrych radach" rodziców, to mi się przypominają słowa ze "Skrzypka na dachu" - "Panie, błogosław Carowi... i trzymaj go jak najdalej od nas!". Takie są moje odczucia względem rodziców/teściów w takich chwilach :)
    Nie mogę się doczekać, aż będę mogła rozpieszczać moje najmłodsze Maleństwo.
    A Ty odpocznij tam po wizycie i postaraj się o wspaniałych radach zapomnieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ....

    Ja wiem, że przy dzieciach i to takich małych jak twoje nie powinno się przeklinać, ale powiem szczerze "Ja pierdolę" i tym stwierdzeniem zamknę temat teściowej.
    Weź sobie zjedz coś słodkiego ( bo kielonka wina rąbnąć zapewne nie możesz... ), odetchnij głęboko i pomyśl, że dopóki słyszysz śmiech swoich dzieci i widzisz radość w ich oczach, to takie rady teściowa sobie może...wsadzić;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Asku tesciowa na pewno nie chce zle ani dla Ciebie, ani dla dzieci. Wiadomo, ze wkurza takie gadanie, mnie tez wkurzaly rady mojej kolezanki- za nisko go trzymasz, dlaczego nie odbija? dlaczego je zimne mleko? dlaczego to, zrob to inaczej. Ty wiesz swoje, mozesz przytaknac zeby miec swiety spokoj i robic po swojemu, a to najlepsze rozwiazanie :) polaczki cebulaczki lubia radzic i miec swoje racje, taka nasza natura :P

    spokoju Joanko, spokoju! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. I od teściowej uchroń mnie Panie! :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Asiu... Rób swoje... przed Manią miałaś już trójkę dzieci... i co? funkcjonują i są zadowolone przez przypadek? Nie sądzę, Jesteś wspaniałą Matką dla nich, i tak samo dla Mani :) a jak Kuba reaguje na takie "rady" ?

    OdpowiedzUsuń
  6. hahahah, ale jestes niedobra matka ;)
    a tak serio- niech sie kochana tesciowa nie wp....la- sorry ale chyba z leksza przegina??
    Wszystkiego dobrego dla calej, waszej, kochanej rodzinki :*

    OdpowiedzUsuń
  7. olej dobre rady- jestes matka i lepiej wiesz co dla Twoich dzieci najlepsze. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam więc na szarlotkę z wierzchem z pecanów :) i błogosławię fakt, że moja teściowa mieszka 1600 km od nas :) W przeciwnym razie albo by miała zakaz wstępu do naszego domu, albo bym się rozwiodła...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, teściowa masz extra. Dziekuj Bogu że mieszkacie na co dzień oddzielnie bo od zajadania złości słodyczami w drzwi byś się w końcu nie zmieściła :-D.
    Życzę ci kochana 2 ton cierpliwości i następnym razem napchaj sobie waty w uszy :-P.

    OdpowiedzUsuń
  10. ała,,,przytulam Kochana! zawsze w takich momentach możesz się pocieszyć faktem, że nie mieszkacie razem (bo bywają i takie przypadki...)

    OdpowiedzUsuń
  11. no to faktycznie trafił Ci się egzemplarz:/ Ty najlepiej wiesz co potrzebuje Twoje dziecko:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Skąd się biorą tacy ludzie? :/

    OdpowiedzUsuń
  13. "Uwielbiam" tego typu rady :/ To Ty jesteś mamą swojej gromadki i najlepiej wiesz co dla nich dobre. Rób tak jak do tej pory a porady teściowej
    "wypuść" drugim uchem ;-) Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  14. Tego typu złote rady, mimo, iż krwi napsują. Trzeba jednym uchem wpuścić drugim wypuścić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. czyli będziesz robić wszystko na odwrót...
    a ja nie mogę zrozumieć, jak może ktoś mówić by izolować od siebie rodzeństwo...
    PS: zmieniło się już nastawienie Li do siostry?

    OdpowiedzUsuń
  16. oj tam oj tam... Takie już są teściowe. Nigdy nie dogodzisz. Np. u mnie ubiorę dziecku sweter, na co teściowa mówi, że jest gorąco zapoci się. Nie ubiorę swetra-wg teściowej zimno, dziecko zmarznie. Dam do picia sok-co ty dajesz to sama chemia, dam wodę-ojej co to za be bez smaku ci mama dała. Umyje dwa razy jabłko przed podaniem dziecku, teściowa skomentuje po co szorujesz, dziecko musi się jakoś uodparniać, umyje tylko raz to od razu krzyczy umyj jeszcze nawet nie masz pojęcia ile tam zarazków! Więc cóż... Cierpliwości życzę i wiele zapasów słodkości w domu:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Taaaa.... ja też nasłuchałam się podobnych rad od swojej teściowej. Mimo wszystko robiłam swoje i wiązało się to też z tym, że dużo rzadziej odwiedzaliśmy ją, bo po co? Po to, żeby posłuchać tych jej "mądrych" rad? Więc chodziliśmy sporadycznie. Mateusz od początku jej nie polubił, więc tym bardziej nie chciałam tam chodzić. Moja teściowej szczególnie przeszkadzało to, że noszę Mateuszka na rękach. Mówiła, że będę potem płakać, że plecy mnie bolą. A Mateuszek bardzo lubił się przytulać i być blisko. Nie kupiłam chusty, więc nosiłam. Tłumaczyłam jej, że w ciąży przytyłam 16kg i jakoś dałam radę, a Mateuszkowi jeszcze daleko do takiej wagi, więc bez przesady. Teraz mój roczny Mati nie wisi non stop na mnie, więc niczego nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mi zostal jecsze miesiac do porodu i bardziej niz tesciowej obawiam sie wlasnej mamy ;) Nawet probowalam meza przekupic by zadzwonil do moich rodzicow dwa tygodnie po narodzinach malej by czasami mama jzu nei przyjechala w pierwszych dniach ;p
    Ja zawsze kiwam glowa mowie "yhy" albo "pomysle nad tym" i robei po swojemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Całuj, noś, przytulaj zawsze gdy będziecie mieć na to oboje ochotę!
    Współczuję Ci takiej teściowej!!

    OdpowiedzUsuń
  21. A wiesz, ja po weekendzie też potrzebuję czegoś słodkiego :)) Tylko że ja nie dostawałam rad, ale dostawałam...do głowy wręcz, widząc co moje szwagrostwo wyprawia z dzieckiem. Dziecko - roczne, dławi się najmniejszą grudką, rządzi rodzicami i wymusza wszystko. A ci trzęsą się nad nią i zabierają jej wszystko czym mogłaby sobie (wg nich) krzywdę zrobić, nawet tym czym się nie da sobie krzywdy zrobić :P niestety, nie mogę opisać tego na blogu, bo na początku blogowania pochwaliłam się blogiem i ..no wiadomo...nie będę robić waśni rodzinnych. Ty miałaś pewnie ochotę wstrząsnąć teściową a ja..Szwagrostwem :P

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. moja teściowa też ciągle gadała, że nie można rozpieszczać bo wyrośnie mały terrorysta a też sama ją buja i kołysze. Nie musi matkować mojej córce bo ona już ma matkę. Do tego traktuje mojego męża ( a jej syna) jak nastolatka i wchodzi do pokoju bez pukania co też mnie drażni bo gdybyśmy coś robili to co wtedy!

    OdpowiedzUsuń