wtorek, 30 maja 2017

puk, puk...

nie było mnie tu prawie rok, a wydaje mi się, jakbym ostatnią notkę napisała raptem parę tygodni temu...

w marcu wróciłam do pracy, nie musiałam, ale już chciałam. doszłam do takiego momentu w którym będąc w domu miałam zwyczajnie dość, miałam wrażenie, że jestem, a jakby mnie nie było, wszystko zaczęło mnie irytować, a dzieci niby mnie miały, ale jednak nie do końca, nie był to efektywny i owocny czas.

nie jest łatwo wrócić do pracy po tak długiej przerwie, na nowo wdrożyć się we wszystkie obowiązki, ponownie nauczyć się, żeby nie przenosić spraw i problemów z pracy do domu. nie jest też łatwo codziennie się zorganizować, tym bardziej, że w nocy wstaje właściwie co dwie godziny na karmienie, ale wiem, że była to dobra decyzja. dobra dla nas wszystkich. teraz przynajmniej popołudnia i weekendy spędzamy aktywnie i rodzinnie wyciskając z nich to co najlepsze.

postaram się wrócić.
niebawem.

13 komentarzy:

  1. Wróć, myślałam często co tam u Was :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaaaa! Zaglądałam w poszukiwaniu śladu Was.. Fajnie, że napisałaś. Czekam niecierpliwie na kolejne wpisy!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciesze sie, ze wrocilas :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ojeju... ale sie u Was pozmieniało. Ostatnio byłam u Ciebie jak urodziła się Lilianka, a tu gromadka znacznie się powiększyła :)
    Dotarłam niedawno i przez przypadek, ale zostanę na dłużej.
    Zapraszam też do mnie :)
    kfiatushek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wróć jak tylko dasz radę :)
    Jejku pisała Ci to już wiele razy ale napiszę jeszcze raz - podziwiam Twoją organizację, dom, 6 dzieci (w tym dwójka prawie roczniaków), mąż i jeszcze praca - WOW!! Jak jeszcze sobie sprawisz kota to chyba zaniemówię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Codziennie zaglądałam w poszukiwaniu nowych wieści, aż się doczekałam :)
    Bardzo miło się czyta co u Was.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak fajnie, że powoli wracasz :) Mam nadzieję, że niedługo pojawi się długi post z opowieścią jak dzieciaczki się mają i co ogólnie u Was słychać...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego najlepszego dla Leo i Lusi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego najlepszego dla obu par bliźniaków :) Żyj, ogarniaj, wracaj do nas :*

    OdpowiedzUsuń
  10. A my wam cały czas kibicujemy :P My czyli nasza rodzinka i moi znajomi, bo gdziekolwiek sie nie pojawie to zawsze opowiadam o was :D
    I choc nikt nie dowierza to zazdroszcza i podziwiaja :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie, ze sie odezwalas, bo przy porzadkach na blogu, prawie usunelam z listy Twojego. ;) Mam nadzieje, ze w koncu wrocisz na dobre, ciekawa jestem jak sobie radzi Wasza gromadka. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaczęłam czytać twego blog i przypomniałam sobie czas gdy moje dzieci były w tym wieku.Mimo wszystkich trudnosci ,to wspaniały okres.

    Zapraszam tez na moje blogi


    zofiaszczerbicka.blogspot.com
    spotkaniewsieci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń